Po raz kolejny to robię... Jestem idiotą. Widzę jak moja miłość cierpi przez mój nałóg. Dlaczego on wciąż jest przy mnie? Przecież może mnie zostawić. Jestem zbyt zepsuty. Nie da się mnie już naprawić. Krzywdzę go żyjąc. On zasługuje na kogoś lepszego. Kocham go i będę kochać zawsze... Nie mogę jednak być z nim. Nie jestem dla niego właściwą osobą...
-Daj sobie pomóc, Lou.
-Mnie nie da się pomóc, Harreh.
-Da się! Będę o ciebie walczył do końca!
-Kocham cię Hazz...
-Ja ciebie też, Louie - przytulił mnie. Tak bardzo chciałem oddać mu tą pieszczotę. Nie! Nie mogę. Muszę odejść.
-Kocham cię. Ale nie mogę być z tobą.
-Dlaczego? Co zrobiłem źle?
-Ty nic. Ja jestem problemem. Krzywdzę cię i nie potrafię przestać.
-Błagam cię Louis! Nie zostawiaj mnie! - to było ostatnie co usłyszałem. Wyszedłem z domu i poszedłem do jedynego bezpiecznego według mnie miejsca. Do dzielnicy narkomanii, dziwek i tym podobnych. Kupiłem od kogoś heroinę i tradycyjnie dałem sobie w żyłę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz