***
Usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem je. Stanął przede mną Hazz. Wyglądał... Pociągająco.
-H... Hej...
-Hej, Hazz. Wejdź. - zrobił tak jak powiedziałem. Skierowaliśmy się w stronę kuchni. - Chcesz coś pić? Jest tylko sok pomarańczowy...
-J...jasne.
-Nie musisz się mnie bać. - postawiłem szklankę z napojem na stole. - Poczekaj chwilę. Zaraz wrócę. - Bo kurwa zaczynam być na głodzie. Zamknąłem się w łazience, przygotowałem wszystko co było mi potrzebne i załadowałem sobie dawkę heroiny. Od pół roku biorę herę. Wyszedłem z pomieszczenia i wróciłem do kuchni.
-Ok. To mamy się uczyć tak?
-Ummm... No tak.
-Ok...
***
-Rozumiesz już?
-Powiedzmy. Może zagramy w 10 pytań?
-Yyy... Skoro chcesz.
-Pozwolę ci zacząć.
-Jaka kategoria?
-Rodzina, miłość i te pierdoły. - na słowo "miłość" loczek lekko się zaczerwienił i poruszył niespokojnie.
-Czemu nie zdałeś?
-Po prostu się nie uczyłem. Nic wielkiego. Masz rodzeństwo?
-Siostrę, Gemmę. Masz dziewczynę? - kurwa. Spiąłem się na to pytanie.
-Nie mam i nie będę miał. Uprawiałeś kiedyś seks? - jego oczy zaiskrzyły się, po czym lekko się zarumienił.
-Um... Nie. Chciałbyś mieć dzieci w przyszłości?
-Dobre pytanie. Nie wiem. Może kiedyś... A ty?
-Chciałbym mieć córkę. Nazwałbym ją Darcy. Bierzesz narkotyki? - spojrzał mi w oczy a potem na moje ramiona.
-Tak... - przyznałem cicho. - Jakiej jesteś orientacji seksualnej? - na to pytanie znieruchomiał. Czy on się bał?
-J...j...j...jestem gejem. - ostatnie słowo powiedział prawie bezgłośnie.
-Ja też, Harreh. - wyszeptałem. - I wiesz co? - spojrzał na mnie badawczo. Czekał na odpowiedź jak na wyrok śmierci. - Podobasz mi się.
-J...j...j...ja?
-Tak Harry, ty.
-J...j...ja już chyba pójdę. - kurwa. Zjebałem.
-Jak chcesz. Do jutra.
*2 dni później*
Od dwóch dni Harry nie pojawił się w szkole. Boję się o niego. Po raz pierwszy od bardzo dawna martwię się o kogokolwiem. Zjebałem sprawę. Od dwóch dni jestem w szkole na wszystkich lekcjach tylko dlatego, że mam nadzieję na jego pojawienie się. Ostatni dzwonek. Wziąłem swoją torbę i wyszedłem z sali. Skierowałem się do wyjścia ze szkoły.
-Pójdę do parku. I tak nie mam co robić. - powiedziałem sam do siebie i tak też zrobiłem.
Rozglądałem się dookoła siebie. Głód mnie jeszcze nie brał więc miałem trochę czasu. Gdzieś za rogiem mignęła mi burza loków. Przyspieszyłem i poszedłem w tamtą stronę. Jest. Stoi tam i gada z jakąś dziewczyną. Oby to była tylko jego koleżanka. Czy ja jestem zazdrosny? Podszedłem bliżej aby słyszeć o czym rozmawia z dziewczyną.
-Karoline, ja wiem ale mówiłem ci wiele razy. Nie będę z tobą na prawdę. Nie jestem hetero i nie "nawrócisz" mnie.
-Ale Harry! Tyle razy mówiłeś, że jestem wspaniałą dziewczyną i... - przerwał jej gestem ręki.
-I, że byłabyś świetną dziewczyną (w sensie związku) ale nie dla mnie. A poza tym ja... Zakochałem się. - serce zabiło mi szybciej. Błagam niech on mówi o mnie.
-Jesteś obrzydliwą świnią! Spierdalaj! Nie chcę cię więcej widzieć. - po tych słowach uciekła. Zbladłem. Obrócił się w moją stronę. Podszedł bliżej.
-Louis? Co ty tu robisz?